– Idziemy? Wzniesiemy z nim toast. – Peter podał Charlotte kieliszek czerwonego wina.
– Nie sądzę, żeby to było konieczne. – Charlotte potrząsnęła głową. – Muszę pędzić do domu. Proszę, podziękuj mu w moim imieniu.
Po tych słowach zabrała swój plecak i chciała wyjść tylnym wyjściem...
Peter odprowadził ją wzrokiem, a kąciki jego ust uniosły się w tajemniczym uśmiechu.
– Hej, piękna kobieto. Czekał






