"Charlotte, kupiłem bilety do opery. Wybralibyśmy się tam później razem?" - zapytał nieśmiało Louis.
"Nie mogę. Mam inne sprawy na głowie". Znudzona Charlotte wstała i wyszła.
"Charlotte, Char..."
Patrząc na odchodzącą Charlotte, Louis wcale nie żałował; zamiast tego odetchnął z ulgą.
Spuścił wzrok na bliznę widniejącą u nasady kciuka jego prawej dłoni.
Był to ślad po ugryzieniu udomowionego węża,






