„Co za czelność!” – z dziedzińca dobiegł grzmiący głos.
Lekko spięty, Zachary posłał Louisowi szybkie, wymowne spojrzenie.
„Charlotte, chodźmy...” – Louis zrozumiał aluzję i zaczął ciągnąć Charlotte w stronę samochodu.
„Louis, co ty robisz?”
Charlotte była wyraźnie niezadowolona, ale mając na uwadze szerszą perspektywę, w końcu ustąpiła. Posyłając Zachary'emu mordercze spojrzenie, wycedziła: „Zach






