Kiedy właściciel omal nie rozlał filiżanki z herbatą, Cynthia wyciągnęła rękę, by powstrzymać to w samą porę. W rezultacie poparzyła się herbatą.
Właściciel był w rozsypce, gdy zaczęła dmuchać na swoją dłoń. – Bardzo przepraszam, panno Blackwood! Wszystko w porządku? Natychmiast każę komuś przynieść apteczkę!
Cynthia pokręciła głową i pokazała właścicielowi ręce, dając znak, że nie będzie to konie






