Widząc, że wszyscy odeszli, Charlotte wyszła z ukrycia. Gdy wpatrywała się w oddalające się sylwetki dwojga dzieci, jej oczy przepełniła niepewność.
Lupine i Morgan, które ukrywały się na klatce schodowej wyżej, również wyszły niezgrabnie. Spojrzały na nią ostrożnie, nie wiedząc, co powiedzieć.
Po dłuższej chwili Charlotte otrząsnęła się i odeszła...
Wsiadając do samochodu, Lupine zapytała cicho:






