Danrique zmarszczył brwi, a w jego bursztynowych źrenicach pojawił się zimny błysk.
– Zamknijcie się! – ryknęła Charlotte i rzuciła obu kobietom gniewne spojrzenie.
Obie spuściły głowy i nie powiedziały nic więcej.
– Nie złość się, Danrique... – Nie chcąc go rozwścieczyć, zmieniła taktykę. – Porozmawiamy o dzieciach trochę później. Najpierw odeślę je z powrotem do rezydencji Nachtów...
– Dzieci są






