– Wolę twój dom od restauracji – powiedziała Willow z uśmiechem.
Jasper, zahipnotyzowany jej uśmiechem, nieco się rozluźnił. Gdy tylko go puściła, ujął jej dłonie, po czym razem weszli do holu.
Willow była zaskoczona, ale w głębi duszy cieszyło ją to. Choć przez ostatnie dwa dni mieli drobną sprzeczkę, w rzeczywistości wcale nie była na niego zła.
Miał wyjątkową tożsamość, a kraj wydał fortunę na






