W rezydencji Jamisonów Arielle i Adrian podbiegli, by przywitać Cartera wracającego z podróży służbowej. – Tato!
Ale w chwili, gdy zauważyli za nim Lauren, opierającą się na kuli, oboje dzieci instynktownie cofnęło się o dwa kroki.
Lauren nie wydawała się urażona. Powiedziała spokojnie: – Wyluzujcie. Nie zamierzam bawić się w mamusię. Potrzebuję tylko miejsca, żeby się zatrzymać, dopóki nie wyzdro






