Sawyer zrozumiał, co Kate miała na myśli.
Tym razem jego uśmiech był głębszy niż zazwyczaj i przez chwilę Kate całkowicie się w nim zatraciła.
Jego uśmiech był promienny i rześki, jak pierwsze światło jesiennego poranka przenikające przez las. Niósł ze sobą świeże poczucie nadziei.
Sawyer powoli pozwolił, by uśmiech zniknął z jego twarzy. – Dostosuję się do ciebie. Po prostu powiedz, czego pragnie






