– Przepraszam za spóźnienie – powiedział cicho Wren.
Wyciągnął rękę, a drżące opuszki jego palców delikatnie musnęły policzek Clary, wciąż czerwony od uderzenia. Jego karmazynowe oczy lśniły lekko od nie wypłakanych łez, jakby z trudem powstrzymywał emocje, które groziły wylaniem się. W jego głosie słychać było poczucie winy i ból.
Po długiej chwili Wren puścił ją i uklęknął przed nią.
– Chodź,






