To graniczyło z auto-torturami. Mimo palącej gorączki trawiącej jego ciało, Wren uparcie nie chciał podnieść szyby w samochodzie.
Z boku pasażera wlewał się lodowaty wiatr, zdawało się chłodzić rozpalone ciało, ale ostry chłód szczypał go w twarz.
Ciężki ból ciążył mu teraz na piersi. Zamknął oczy, poddając się ciemności.
…
Ledwo Aleksander wyszedł, zjawił się lekarz, podając Klarze kolejny za






