Po wyjściu z rezydencji Zachmanów Katrina wybrała numer szofera i poprosiła, żeby po nią przyjechał. Ponieważ kierowca dopiero co odjechał, nie minęło dużo czasu, zanim wrócił.
Widząc walizkę w rękach Katriny, szofer pospiesznie wysiadł z auta i włożył ją do bagażnika.
Katrina wsiadła do samochodu i spojrzała przez okno, bezmyślnie wpatrując się w jasno oświetloną willę.
– Jedźmy. Zabierz mnie






