Carlisle uniósł dłoń i potarł zdrętwiałą twarz, wpatrując się w błagalne spojrzenie Marthy. Nagle parsknął śmiechem. "Nigdy bym się nie spodziewał, że w twoim wieku nadal będziesz wysyłać za mną ogon."
Carlisle opadł na krzesło. Skrywał emocje za maską obojętności, ale jego spojrzenie miało głębię i bezkres otchłani.
Z ironicznym uśmiechem ciągnął dalej: "Poprosiłem Katrinę, żeby się wyprowadziła






