SAGE
Minęły dwa dni, a Titus wciąż nie odzyskał przytomności. Powietrze w domu było gęste od napięcia; każda godzina, która mijała, ciążyła nam wszystkim coraz bardziej. Mimo naszych ofert pomocy w opiece nad nim, Anna za każdym razem odmawiała, upierając się, że poradzi sobie sama. Jej ton był ostry, ruchy obronne, jakby chroniła go przed czymś więcej niż tylko jego stanem.
Oglądanie tego było fr






