SAGE
Scott pchnął ciężkie drzwi, a ich skrzypienie odbiło się echem w słabo oświetlonym wnętrzu „Rdzawego Kła”. Powitał nas zapach starego drewna, rozlanego ale i ledwie wyczuwalna, metaliczna woń. Wewnątrz panowała cisza, przerywana jedynie cichym szmerem rozmów. Garstka bywalców przesiadywała przy rozrzuconych stolikach, a ich twarze kryły się w cieniu rzucanym przez przygaszone latarnie.
Podąży






