SAGE
Prawie opróżniłam buteleczkę leczniczej maści, zanim skończyłam opatrywać wszystkie rany Tytusa. W pokoju panowała cisza, przerywana jedynie rytmicznym odgłosem jego oddechu. Zapadł w głęboki sen, jego ciało w końcu uległo wyczerpaniu i bólowi, z którymi tak uparcie walczył.
Gdy lekarstwo zostało nałożone, a jego rany zaczęły się szybko goić, pozwoliłam sobie na chwilę, by po prostu na niego






