SAGE
Skrzyżowałam ramiona na piersi, mrużąc na niego oczy. – Pomóc? Od kiedy to pomagasz komukolwiek, nie oczekując niczego w zamian? – Mój ton był ostry, podszyty podejrzliwością.
Jego uśmieszek poszerzył się, niewzruszony moimi uszczypliwymi słowami. – Touché – przeciągnął, opierając się niedbale o framugę drzwi. – Ale powiedzmy, że chronię swoją inwestycję. Martwiłem się nieco, że... przywiązan






