SAGE
Nie mogłam oderwać wzroku od Titusa, gdy wracaliśmy do pałacu. Co kilka kroków zerkałam w jego stronę, jakbym bała się, że znowu zniknie – jakby to wszystko było jakimś kruchym snem, który w każdej chwili może się roztrzaskać. Ale on tu był. Ciepły. Solidny. Oddychający. Jego palce były splecione z moimi, uścisk mocny i uspokajający. I po raz pierwszy nie przeszkadzała mi jego zaborczość.
– U






