SAGE
Kolacja zakończyła się spokojnie, rzadkim i pięknym momentem, w którym siedzieliśmy razem – nie jako porozrzucane kawałki rozbitej przeszłości, ale jako prawdziwa rodzina. To było surrealistyczne. Przez tak długi czas przekonywałam samą siebie, że życie bez Titusa jest nieuniknione, że wychowywanie naszych dzieci bez niego to moja jedyna rzeczywistość. A jednak, oto byliśmy. Rodzina, wreszcie






