Aria
Więc poranek zapowiadał się dobrze. Zupełnie normalnie. Gdzieś pewnie świergotały ptaki, słońce świeciło, a Lucas? Lucas właśnie wyszedł z szafy, wyglądając jak cholerna uczta dla oczu. Problem? Nie patrzył na mnie.
Co jest niedopuszczalne.
Zwykle, kiedy się ubiorę, posyłał mi jeden z tych swoich zadziornych uśmieszków, rzucał „Cholera, mała, wyglądasz dobrze” i może… tylko może… zaciągał mni






