Aria
Dosłownie czuję oddech bestii na naszych plecach, gdy pędzimy przez gęsty las. Ciemność jest niemal oślepiająca, a Lucas i ja nawet nie trzymamy pochodni, co tylko pogarsza sytuację. Nie widzę Shivy ani Marka, ale wiem, że są za nami. A przynajmniej mam taką nadzieję.
Nagle powietrze przeszywa krzyk. To Mark.
Odwracam się gwałtownie i dostrzegam bestię stojącą nad nim. Mark leży na ziemi, a S






