Sabrina już dawno uciekła. Tonęła w samokrytyce. Gdyby wiedziała, nie zamówiłaby filtrów. Poprosiła kogoś o pomoc w ich zakupie. Była biedna, ale i tak wydała ponad trzysta dolarów. Jeszcze zanim zdążyły nadejść, została wyrzucona. Myśląc o tym, uważała się za totalnego błazna. Teraz filtry prawdopodobnie były w rękach Sebastiana. Pewnie z pogardą na nie patrzył, zimno się uśmiechając, wrzucając






