Nie, nie, nie, nie. Młody Pan Nigel, proszę się nie gniewać. To moja wina, pomyliłem się, dobrze? – Kenton panikował i próbował zejść z łóżka, lecz przypadkowo pogorszył swoją ranę.
„Au!” – Kenton chwycił się za bolące miejsce. Noce ugięły mu się pod nim, a on mimowolnie uklęknął przed Niglem i Sabriną.
Nigel uśmiechnął się arogancko. – Nie ma takiej potrzeby.
Kenton oniemiał. Patrzył, jak Nige






