Mój krzyk tylko się nasila, łącząc się z jękiem bólu, gdy chwytam się za nogę i upadam na leśną ziemię. Dyszę z agonii, leżąc w błocie i liściach, z zamkniętymi na moment oczami, zanim spojrzę w dół na moją nogę, a moje ręce szybko pokrywają się moją własną krwią, gdy sięgam prosto do rany –
Próbując coś zrobić, zakończyć ból, ucisnąć, cokolwiek –
Ale nic z tego – na Boga, myślę, że bełt trafił w






