Mama i Luca wymieniają uprzejmości, podczas gdy ja usilnie próbuję się pozbierać, zastanawiając się, jak do cholery mam ogarnąć ten cały chaos, kiedy na ratunek przychodzi mi Jesse – z wszystkich wspaniałych ludzi akurat on.
On również wślizguje się do pokoju i w pół sekundy jest na drugiej stronie, odpychając szorstko Lucę na podłogę, żeby móc mnie objąć ramionami, mamrocząc, jak bardzo się bał






