— No jasne, tata gdzieś jest – jestem w szoku, że jeszcze nie przyleciał – mówi mama, puszczając dłoń Jacksona i machając do niego ręką. — Rafe ma rację – prysznic dla ciebie, a potem Ariel. Bo jeśli twój tata spotka twojego partnera pokrytego twoją krwią i zapachem, to go szlag trafi.
Jackson, choć jest tak samo przerażony jak powinien, szybko całuje mnie w głowę, a potem wstaje. — Zaraz wracam






