– Jacks!
Jackson słyszy swoje imię za sobą, ale nie reaguje, a może nie chce. Zamiast tego idzie dalej w ciemności, nie wiedząc dokąd, po prostu chcąc… wyjść. Uciec. Zniknąć w nocy, w dziczy, w… cokolwiek.
Byle nie w tym zamku.
Byle nie tutaj.
– Jacks! Ty dupku! – głos rozlega się ponownie, tym razem bliżej, a instynkt Jacksona każe mu zwrócić na niego uwagę, jego wilk wewnątrz warczy na to, co si






