– Ariel! – woła Marek, skacząc przez pokój jak ten duży szczeniak, którym jest i chwytając mnie w objęcia.
– Dzieciak! – krzyczę, puszczając ramię Luki i śmiejąc się, gdy odwzajemniam uścisk brata, zamykając oczy z przyjemności. Marek – on nawet nie jest najmłodszy w rodzinie, jest prawie dwa lata starszy od Juniper, ale zawsze będzie moim dzieciakiem i pozwala mi się nad sobą trząść i gdakać jak






