Marszczę lekko brwi, lustrując Jacksona, zastanawiając się, jakie ma plany. Przecież jest ubrany – ma na sobie płaszcz. Gdyby miał wracać tylko do swojego pokoju, byłby w piżamie, prawda?
– Idę oglądać walkę w barze – mówi, skinąwszy mi głową. – Właściwie w tym, w którym kiedyś pracowałem – idę z chłopakami, z którymi mieszkałem przez te trzy miesiące, kiedy tu żyłem.
– Z tymi rozrabiakami?
Uśm






