Na dole, gdzie wszyscy zbieramy się przy drzwiach i czekamy, aż samochody podjadą pod pałac, panuje cudowny chaos. Promienieję od ucha do ucha, w jednej ręce trzymam cheeseburgera, a w drugiej kieliszek szampana, rozmawiając z rodziną, witając wszystkich i wymieniając komplementy.
Żaden z tych komplementów nie jest fałszywy, bo wszyscy wyglądają niesamowicie. Mężczyźni są w smokingach, a chociaż






