W żołądku nieprzyjemnie mi się skręca. Odkładam kieliszek wina na mur przed nami, nie jestem pewna, czy chcę więcej, nie jestem pewna, czy zdołam to w sobie utrzymać. Nagle tak bardzo martwię się o Lukę.
Nie żeby nie potrafił sobie poradzić – po prostu… nie mam pojęcia, co Atalaxianie teraz na niego naszykują.
– Spokojnie, spokojnie – szepcze do mnie Rafe, kładąc mi uspokajającą dłoń na plecach.






