Muszę przyznać, że trzy godziny później, kiedy siedzę wciśnięta między Daphne i Bena w loży, śmiejąc się i obserwując, jak Jesse, Rafe i Luca spryskują butelkami szampana powietrze i tłum poniżej, który szaleje na tym punkcie, wrzeszcząc z aprobatą i miłością do Księcia, Księcia i odnowionego Mistrza Boksu Narodu, cały świat wydaje się trochę surrealistyczny.
– Daj spokój, Daph – mówię, przykłada






