– Yyy… – mówi Jackson lekko, patrząc niespokojnie w bok – ruch, który podejrzał ode mnie, czego nie omieszkuję zauważyć.
A ja wzdycham, jeszcze głośniej, po prostu na niego patrząc, z otwartą buzią. Potem się ogarniam.
– Jackson! – wypluwam z siebie, odchylając się, żeby go kopnąć stopą. Nie dlatego, że jestem wściekła – po prostu nie mogę uwierzyć, że o tym nie wiedziałam! – Co jest…!?
– Co!? – o






