"Wiedziałem, że to wiosna," szepcze, wciąż spuszczając głowę, gdy wraca do tematu, "bo brzeg rzeki był strasznie błotnisty. No wiesz, cały czas się ślizgałem, nie mogłem utrzymać równowagi, wkurzało mnie to niemiłosiernie. Zimą jest zamarznięty na kość. Latem jest tak sucho, że kurz… unosi się w powietrzu."
Wzdycha, podnosi wzrok na mnie i wzrusza ramionami. Uśmiecham się lekko, bo podoba mi się






