Luca i ja pędzimy przez korytarze zamku i muszę się trochę roześmiać, bo jest coś zabawnego i ekscytującego w takim bieganiu z ciepłą dłonią w dłoni mojego partnera. Luca też to czuje i posyła mi uśmiech przez ramię, choć pędzi szybko i wciąż czuję w jego sercu niepokój przed ponownym spotkaniem z moim ojcem.
Wysyłam mu mały impuls miłości i wsparcia, gdy docieramy do drzwi, gdzie rzekomo ma się






