Idę za Benem, który pewnym krokiem zmierza do dużego, okrągłego biurka na środku pomieszczenia. Bibliotekarz – młodszy, niż się spodziewałem – spogląda na nas, ale kiedy widzi Bena, robi podwójne spojrzenie. Jęczy cicho, opierając się o biurko informacyjne.
– Co tym razem?
– Chciałbym klucz do zbiorów specjalnych – mówi Ben, posyłając raczej niszczycielski i figlarny uśmiech, podając rękę. Patrzę






