W magicznej klasie panuje radosny gwar, chyba pierwszy raz w historii. Mama huśta nogami, siedząc na biurku, a Cora opiera się o nie obok niej.
Wszyscy się odwracamy, gdy ostatni uczeń dociera do drzwi.
– Witajcie, wrogowie – mówi Tony ze śmiechem, opierając się o framugę drzwi, z nonszalancko skrzyżowanymi rękami na piersi.
Śmieję się, a mama zeskakuje z biurka, śmiejąc się i szybko podchodząc






