Wszyscy patrzymy w ciszy, jak Jesse… aklimatyzuje się do samego siebie, do swojej nowej mocy. A ja obserwuję to z wielką dumą, widząc, jak oddech Jessego się uspokaja, jak wygodniej rozsiada się w krześle, a cienie stają się mniej chaotycznymi obłokami, a bardziej opływowymi, płynąc wokół niego trochę tak, jak wtedy, gdy leżał w łóżku.
– Okej – szepcze Jesse, patrząc w dół i obserwując, jak wiruj






