W cichej sali magicznej zwracam się w stronę Jacksona, obejmuję go w pasie, opieram głowę o jego pierś, wyczerpana, wypalona i straszliwie wstrząśnięta wszystkim, co się wydarzyło.
Stoimy tak, w ciszy, przez dłuższą chwilę, a Jackson cicho głaszcze mnie po włosach, opierając policzek na czubku mojej głowy. „Tak bardzo cię kocham, Ariel” – szepcze. „Przepraszam, że to było dla ciebie takie stresuj






