Jackson patrzy na mnie oszołomiony, nie mrugając – i przez ułamek sekundy zdaję sobie sprawę, jak rzadko ludzie patrzą mu w oczy i mu się sprzeciwiają.
Ale jego zaskoczenie nie trwa długo, natychmiast zastępuje je złość.
– Ariel, podporządkujesz się –
– Nie ma mowy! – odpowiadam, szczerząc na niego zęby. – Jackson, jesteś przewrażliwiony! Mam duży karabin, jestem tu sama, mam radio, żeby się z tob






