"To jest takie piękne," szepczę zduszonym głosem, klęcząc przed świeżo otwartą skrzynią, w której spoczywa mój karabin snajperski do paintballa. Matowoczarny, lśniący nowością. Helikoptery właśnie odleciały, a my znajdujemy się w ustronnym, gęstym zagajniku drzew, rosnącym na płaskowyżu w połowie wysokości urwiska wąwozu.
"Czy mogłabyś być trochę mniej dziewczęca?" mruczy Rafe obok mnie, rozgląda






