– To było niesamowite! – dyszy Jesse, wymachując pięściami w powietrzu, gdy czterdzieści pięć minut później wracamy do Zamku. Zarówno Jackson, jak i Rafe promieniują radością, patrząc na siebie, próbując złapać oddech, najwyraźniej zgadzając się z nim.
Ale kiedy z trudem wciągam się, sapiąc, na ostatnie wzniesienie w kierunku drzwi, moje ramiona krzyczą od ciężaru karabinu, nogi bolą, a serce wal






