– No proszę! – wykrzykuje Faiza, opadając na krzesło i nonszalancko unosząc obcasy butów na biurko, po czym posyła mi złośliwy uśmiech. – Podoba mi się nowy nabytek w twoim haremie. Jest całkiem słodki. – Ponownie marszczy nos.
Moje ręce wciąż zajęte rozpakowywaniem śniadania, podnoszę wzrok na nią, zszokowana. – W moim… haremie?
– Jasne – odpowiada, szczerząc się szeroko – twój mały harem chłop






