Następnego ranka ledwo mogę biegać, tak bardzo się śmieję.
"Jesse!" krzyczę, potykając się o własne nogi, próbując utrzymać go na celowniku karabinu paintballowego. "Przestań to robić!"
"Nie ma mowy, stajesz się za dobra!" Odkrzykuje, sam się śmiejąc i znikając ponownie w chmurze cieni, by zaraz potem przemknąć między drzewami. Odkrył dziś rano, kiedy wygłupialiśmy się podczas naszego biegu, że po






