Dzikie zadowolenie rozjaśnia moją twarz, gdy wpatruję się w kulkę papieru i podpalam ją, zanim jeszcze przestanie się toczyć. Wystarczy sekunda, by wykorzystać wiatr Luki, aby unieść płomień wyżej, tworząc mały wir ognia tuż nad stołem, karmiąc go mocą Jacksona, gdy papier całkowicie się rozpada.
Eksperymentując, z dużą ostrożnością, naciskam na wiatr, unosząc płomienie w powietrze i pozwalając im






