Jęczę z przerażenia, gdy namiot wypełnia się ludźmi, którzy depczą tlące się płomienie i próbują odciągnąć ciało Tony’ego ode mnie. Krzyczę, broniąc się, trzymając się go, nie chcąc go wypuścić z oczu.
Ale jest tam Luca, kucający za mną, szepczący, żebym go puściła – żeby pozwoliła lekarzom mu pomóc – żebym rozluźniła dłonie zaciśnięte na mundurze Tony’ego. Słowa Luki przez chwilę do mnie nie doci






