– No proszę, kto to mówi – mruczy, przesuwając dłonie po moich udach, a potem podnosi się lekko, sięgając dalej w tył, jedną ręką obejmując moje pośladki, a drugą wsuwając pod plecy, zmuszając mnie do przysunięcia się bliżej. – Panna „ubieram się jak chłopak każdego dnia, nigdy się nie maluję, czasami mam podbite oko, a mimo to doprowadzam mojego partnera do absolutnego szaleństwa”.
Uśmiecham się






