– Nie – warknęła Północ. – Nie zabiorę cię z powrotem. – Kiedy Jesse odwraca się do niej, widzi, że patrzy na niego tymi bezdusznymi, pustymi oczami, ze skrzyżowanymi ramionami. Dreszcz przebiega przez niego całego, przeszywa każdą cząstkę jego istnienia.
Boże, kurwa, co bogini sobie myślała, dając mu ją za partnerkę?
– Nigdy cię tam nie zabiorę – syknęła Północ, potrząsając głową, jej głos opadł






