Powoli wypuszczam powietrze, koncentrując się na stosiku drewna na środku pustej przestrzeni między namiotami, do której zaprowadziła nas moja mama. Trochę zaniepokojona, rozglądam się po łatwopalnej płóciennej tkaninie wokół nas.
– Spokojnie – szepcze Jacks, uśmiechając się do mnie z góry, wyczuwając kierunek moich myśli. – Kontrolujesz to. Nie podpalisz obozu, chyba że tego chcesz.
Parskam śmi






