– Wynoś się stąd, Eliaszu – warknął Gabriel, nie spuszczając ze mnie wzroku. – Potrzebuję chwili sam na sam z moją Luną.
Zesztywniałam, podobnie jak Pippa, obie wpatrywałyśmy się w okrutnego, błękitnookiego księcia opierającego się o drzwi. Moje oczy przeskakiwały między nim a Eliaszem, dostrzegając ich uderzające podobieństwo, chociaż Gabriel był… szerszy, nieco bardziej umięśniony. I pozbawiony






